Blog > Komentarze do wpisu

Zimne czy gorące?

Mea culpa. Ostatnio nie mogłam się zabrać do pisania na blogu. Chyba powoli zapadam w sen zimowy. Lato, gdzie jest moje słoneczne lato? Na pocieszenie – we Wrocławiu na Rynku już niedługo zacznie się jarmark bożonarodzeniowy (czekam z niecierpliwością!). Tymczasem boli mnie gardło i bezustannie chce się pić. Także dzisiaj krótko o piciu. Co przywróci moje gardło do równowagi – gorąca czekolada ze Starbucks’a czy zimny „Żwirek i Muchomorek”?

 

Gorące jak…

chocoSą dwie szkoły walki z objawami bólu gardła. Pierwsza mówi: wlewaj gorące! No to wybrałam się z koleżanką do Starbucksa na Rynku. Ja, niepijąca kawy, mam tam szeroki wachlarz trunków do wyboru (dla niełapiących ironii, tak, to jest ironia). Wybrałam więc, jak na konesera czekolady przystało, Classic Hot Chocolate za 10,50 zł. Nie dostałam papierowego kubka z własnym imieniem, pech (dają tylko na wynos).

Wrażenia na temat czekolady: niezła, bita śmietana całkiem całkiem, a czekolada nie za słodka, ani zbyt gęsta, ani zbyt rzadka. Miała tylko jedną wadę - nie była wystarczająco ciepła, a przecież w nazwie czekolady pojawia się słowo „hot”. Mimo tej małej niedogodności, czekolada z pewnością godna polecenia. A w piątkowe popołudnie Starbucks nie pękał w szwach, więc przy kawie i czekoladzie dało się nawet rozmawiać.

Zimne jak…

drinksDruga szkoła walki z bólem gardła w zimie mówi: wlewaj zimne! Co prawda większość światowej populacji zgadza się z tym, żeby nie wlewać lodowatego, ale co najwyżej letnie. Wpadłam więc do K2 na jakiegoś małego bezalkoholowego drinka. Mam słabość do „Żwirka i Muchomorka”. Mała słodka rzecz a cieszy (a 6 zł to cena na każdą kieszeń). Tylko te kostki lodu… hmm… chyba jednak trochę się wstrzymam z piciem, bo lodowate gardłu nie służy.

K2 jest miejscem dość… bajkowym. Dużo cukru, lukru i słodyczy. W menu co prawda znajduje się alkohol, ale nie gra pierwszych skrzypiec w wyborach klientów. W końcu to herbaciarnia a nie pub. Nie mówiąc już o tym, że aby się dostać do lokalu trzeba pokonać wysokie schody. Już widzę jak człowiek po paru głębszych po nich schodzi. Upadek mógłby być bardzo ciężki, nikomu nie polecam.

Na dzisiaj tyle. Gardło wciąż pobolewa więc nie jestem w najlepszej blogerskiej formie.

 

sobota, 17 listopada 2012, slodkogorzkie_zycie

Polecane wpisy

Komentarze
2012/11/17 00:47:49
K2 nazywało się kiedyś "7 kotów", bardziej lubiłam tę nazwę i zachodziłam z przyjaciółmi, nowa nazwa mnie jakoś zniechęciła, chociaż wystrój chyba pozostał bez zmian. A bajkowo jest, bo i to podwórko i te strome schody...
Pozdrawiam
-
icy_joanne
2012/11/17 00:50:28
K2 to chyba dlatego że tam te strome schody mają. Zanim się tam wtoczysz to... powiedzmy że niektórych to jak wspinanie się na K2. :)
-
slodkogorzkie_zycie
2012/11/17 00:53:25
lala.lu - w K2 nic nie zmieniali w wystroju od wieków. "7 kotów" - faktycznie dużo fajniejsza nazwa.
-
szary-burek
2012/11/20 00:34:43
Mnie też coś dziś gardło boli, leczę się herbatą z cytryną.
-
icy_joanne
2013/02/20 16:29:01
A cóż to? Blog umarł? Szkoda bo fajny :)
-
caffe.galeria
2014/12/31 12:07:01
przepiękna ta kawusia...a mi się akurat zepsuł ekspres :(
free counters