Blog > Komentarze do wpisu

Pizza, pizza...i struś!

Jest taka pizzeria w sercu Wrocławia, która sprawdza się o każdej porze, w każdą pogodę, w każdym towarzystwie i w każdej sytuacji (i nie są to czcze słowa, ale o tym później). Nie twierdzę, że jest bez wad, ale jednak zalety przeważają. Niezwykle łatwo ją znaleźć, bo mieści się bezpośrednio przy Rynku. Poza tym, w niewielu pizzeriach można poczuć australijskie klimaty oraz porozmawiać o… strusiach. No ale w „Pizzerii pod II Strusiem” to nic takiego. Ot, dzień jak co dzień.

ostrichDlaczego warto przynajmniej raz zawitać do tego miejsca?

 Przyjemnie się tam siedzi o każdej porze: w tygodniu, pomiędzy zajęciami na uczelni, w przerwach między lataniem na rozmowy kwalifikacyjne a spotkaniami biznesowymi. W deszcz, w upał i… mróz (wszystkie opcje przetestowałam na własnej skórze w przeciągu ostatnich paru lat).

 Niezależnie od godziny i sytuacji, dopóki nie zamykają, śmiało możesz kierować się w stronę „Strusia” na Ruskiej. W samo południe, pod wieczór, czy… bardzo późnym wieczorem. Sprawdza się po egzaminie, po niefortunnej rozmowie kwalifikacyjnej czy pomiędzy nocną wizytą w jednym klubie a drugim.

 Najlepsze są „posiadówki” w większym gronie, ale w mniejszym również nie zawadzi. Szczerze powiedziawszy, to i w pojedynkę spokojnie można wysiedzieć. I przy okazji wreszcie skupić się na jedzeniu.

Ostatnim razem zamówiłam (jak zwykle) małą pizzę o wdzięcznej nazwie „Skrzydlata” (8,70 zł; składniki: sos, ser, kurczak, ananas, zioła). W sensie, powinna chyba dodawać skrzydeł jak Red Bull czy coś.

Moje wrażenia (na plus):

  •  dobre ciasto, ani za grube ani za cienkie,
  •  składników w sam raz (no może gdyby było ociupinkę więcej ananasa),
  •  nie za ostra, a zawsze można przyprawić sosem.


Na minus:

  •  Mała pizza, to naprawdę mała pizza (dobra na lżejszą przekąskę, ale łasuchom polecam średnią pizzę).
  •  Sos (2,50 zł) czy ketchup trzeba dokupić osobno. Kupując bez sosu (najlepszy: majonezowo-jogurtowy i czosnkowy) pizza staje się dość bezbarwna w smaku (ale moja subiektywna opinia).

pizzaGeneralnie, kto jeszcze nie zawitał do „Strusia” a lubi pizzę (i nie tylko, menu wzbogacono o pozycje obiadowe, kusiły mnie ostatnio dość mocno naleśniki ze szpinakiem albo tradycyjne drugie danie), bez wątpienia powinien nadrobić zaległości. Plus: świetna lokalizacji pizzerii na ulicy Ruskiej, zaledwie rzut kamieniem od Rynku. 

Ale żeby nie było tak słodko i sielankowo: Na koniec trzy rzeczy, których osobiście nie polecam w „Strusiu”:

  •  Gorąca czekolada – jestem fanką czekolady i próbuję jej w każdym możliwym lokalu, w którym takową serwują. Tutaj nie polecam: chyba, że ktoś chciałby się akurat napić kakao.
  •  Mała pizza Margherita bez sosu – jestem na nie. Pizza kosztuje tylko 6,90 zł i to się czuje. Mało składników, w dodatku średnio hojnie obsypanych na cieście. Być może dokupienie sosu ratuje sytuację, ale mnie to nie przekonuje.
  •  Piwo australijskie – brzmi dumnie, ale kolega z niesmakiem przyznał raz, że smakuje jak piwo z Mirindą. I owszem, kelnerka przyznała że jest to „piwo z sokiem pomarańczowym”. Kto nie przepada za takim połączeniem, niech sobie daruje.

 

 

piątek, 26 października 2012, slodkogorzkie_zycie

Polecane wpisy

Komentarze
2012/10/27 12:50:30
Struś kojarzy mi się przede wszystkim ze spotkaniami w większym gronie... pachnąca pizza, przytulne miejsce pod ruchliwą ulicą Wrocławia, przyjazny hałas rozmów :)
-
slodkogorzkie_zycie
2012/10/27 20:45:04
Zdecydowanie nie chodzi tylko i wyłącznie o punkty w menu, miejsce ma znaczenie :)
-
psychologchocubogi
2012/10/28 18:02:20
Urzekła mnie fraza "kosztuje tylko 6,90 i to się czuje". A w Strusiu, choć jestem entuzjastą mięsa i boczku, polecam jednak serowo-bazyliową sycylijską i grzane wino.
-
slodkogorzkie_zycie
2012/10/28 19:43:09
Czyli mamy już menu na następne spotkanie? :) Co to nowy wpis ja widzę u ciebie? :)
free counters