Blog > Komentarze do wpisu

Bo my chodzimy na herbatkę…

Nie wiem czemu, ale herbata kojarzy się zwykle z nudą i ciepłymi kluchami. Bo jak dwie psiapsiółki idą poplotkować, to nie na jakąś herbatkę, tylko na kawę. I znowuż nie na byle jaką kawę ale kawę ze Starbucksa (młodzi) ewentualnie Tchibo (dla konserwatystów, zwykle w średnim wieku, ale nie tylko). Ze znajomymi, całą bandą, idzie się na piwo, bo piwo, wiadomo, alkohol, procenty, siala lala. Wiejsko-miejska impreza bez wódki, to nie impreza. Ludzie z klasą (lub powiedzmy sobie szczerze, z kasą) piją whisky. Baby wino i likier. I piwo z sokiem. A co z herbatą? Czy da się lansować w herbaciarni?

Okazuje się, że herbata też może smakować i być trendy. Trzeba tylko wiedzieć, w którymSahlep lokalu trzeba bywać i gdzie nie wypada jej nie zamówić. We Wrocławiu bez wątpienia takim miejscem jest Czajownia. Byłam dotąd dwa razy. Ani razu nie piłam herbaty, ale wszystko przede mną.:)

Miejsce jest naprawdę klimatyczne, zwłaszcza w lecie gdy można posiedzieć w ogródku nazywam wielkopańsko pawilonem herbacianym lub swojsko ogródkiem bambusowym. Gdy jest nieco chłodniej można utonąć w głębi lokalu na poduszkach. Można by się tak położyć i leżeć cały dzień. Jednak w pozycji leżącej źle się pije, więc jednak siedzimy, a nie leżymy. I skoro już siedzimy, to warto zajrzeć do menu.

Menu to książka dla wytrwałych, samo przejrzenie strona po stronie zajmie człowiekowi minimum pół godziny. Ostatecznie, ponaglana (machanie dzwoneczkiem to niezła radocha, więc niektórzy się niecierpliwią) wybrałam napój orzeźwiający An-Cha (11,80zł, podawany w szklance 0,35l). Pycha. Naprawdę orzeźwiający. Zielona herbata plus sok ananasowy (z kawałkami owoców). Naprawdę warto spróbować.

Aczkolwiek mam pewien żal, że nie spróbowałam Sahlep. Jak przeczytałam na profilu Czajowni co tam ten napój ma w środku i jak wygląda (patrz zdjęcie z prawej)… Nic, wybiorę się na Sahlep przy pierwszej możliwej okazji i co ważne – wybór napoju zamiast 20 minut zajmie mi max. 40 sekund (bo przecież jest parę smaków napoju Sahlep, to chwilę jednak potrzebuję na wybór). A na koniec obiecałam komuś wierszyk (krótki, więc nie zaśniecie, a jak coś to napijcie się herbaty).

Dla A.

Bo my idziemy na herbatkę…

Chłop z dumą pierś wypina.

Zaraz mu jednak zrzednie mina,

Gdy usłyszy od niezazdrosnej:

Stary, żalisz się

Czy chwalisz?

Nie zrozumiał.

Poszedł na piwo.

Mam nadzieję,

Że chociaż ty Czaisz,

Że herbatka znów jest cool.

poniedziałek, 15 października 2012, slodkogorzkie_zycie

Polecane wpisy

Komentarze
2012/10/22 11:55:38
myślę o tym by zawitać znów do Wrocławia - więc pisz pisz :) a może polecisz coś typowo wrocławskiego ?
-
slodkogorzkie_zycie
2012/10/22 15:43:06
Typowo wrocławskiego? Coś jak rogaliki św. Marcina w Poznaniu? Jakiegoś miejskiego przysmaku, to niestety nie mamy. Ale Wrocław jest wielokulturowy, więc tutaj w zależności od preferencji kulinarnych można znaleźć coś dla siebie. Przypomniała mi się anegdotka z pewnej plackarni, ale może poświęcę jej cały wpis. ;)
-
2012/10/22 17:21:55
no właśnie jako poznanianka narzekałam trochę że jak ktoś do nas przyjedzie to i rogale marcińskie i pyry z gzikiem , szneka z glancem , kaczka z pyzami, ślepe ryby czy szare kluchy :D długo by wymieniać - a tu jak pytałam co można zjeść to ... nic nie ma :) dlatego zaglądam i będę aż dojrzeje do decyzji by wrócić :)
-
slodkogorzkie_zycie
2012/10/22 21:48:09
Bo Wrocław jest piękny jako miasto, życie kulturalne, rozrywka. Niekoniecznie kulinaria. Ja tymczasem zgłodniałam. Muszę kiedyś zobaczyć Poznań (nie przejazdem, z okien pociągu) i najeść się tych waszych przysmaków. :)
free counters